Siłownia Leszno galaxy sport

W czwartek Spodek odleciał na orbitę a w piątek było bombowo

W czwartek Spodek odleciał na orbitę a w piątek było bombowo
User Rating

W czwartek Spodek odleciał na orbitę a w piątek było bombowo

Agnieszka Radwańska
Foto: Radosław Rogowski, Tenis Love, Katowice 2014

Skąd taka cisza na blogu? Ano po akcji rodem z filmów sensacyjnych. Właśnie kończyłam śniadanie i zamierzałam przepisać przygotowaną relację, gdy nagle zostałam usunięta poza teren hotelu – wraz z całą resztą mieszkańców. Jak zwykle w takiej sytuacji bywa (to nie mój pierwszy alarm bombowy, nawet nie pierwszy na turnieju tenisowym), z początku nikt nic nie chce powiedzieć.

Po niewielkich siłach policyjnych, skromnym jednym ambulansie i jednym wozie (a raczej woziku) strażackim doszłam do wniosku, że zamierzają kogoś aresztować i spodziewają się oporu. Fakty napływają powoli: znaleziono ładunek. Potem, że to są ćwiczenia Policji. Pracownica hotelu kazała ludziom się rozejść i odebrać rzeczy na drugi dzień. Ponieważ byłam bez laptopa, pieniędzy, akredytacji turniejowej, a przede wszystkim bez płaszcza, próbowałam się czegokolwiek dowiedzieć, ale było to dużym problemem.

Usłyszałam m.in., że powinnam się cieszyć, że jest ciepło, bo kiedy mieli alarm w zimie, to ludzie musieli przez kilka godzin stać w pobliskiej „Biedronce”. W końcu kierownik gastronomii zaprowadził mnie do położonego niedaleko Pizza Hut, gdzie zgromadziła się również reszta „uchodźców”. Dobrze, że miałam chociaż telefon, to po ogłoszeniu na Twitterze Marcin z tenis.net.pl przyszedł po mnie i użyczył swojej kurtki. Biuro prasowe zadziałało rewelacyjnie, w 5 minut miałam nowy identyfikator, a przy okazji w recepcji VIP usłyszeliśmy, że wielu z gości turnieju miało ten sam problem i przychodzili od razu do Spodka w krótkim rękawku lub marynarkach pożyczonych od hotelowych kelnerów.

Tyle narzekań natury akomodacyjnej, teraz trochę o nowym korcie. „Jest wolny. Wolałabym szybszy” – powiedziała Agnieszka Radwańska po wygranej 6-4 6-1 nad Yvonne Meusburger. Polka oczywiście komplementowała, jak ładnie w ciągu jednej nocy udało się z dwóch kortów zrobić jeden, że teraz obiekt wygląda jak na wielkim szlemie, ale nie da się ukryć – faktycznie jest wolniejszy i widać to po poziomie spotkań.

Pierwszy w harmonogramie był pojedynek rozstawionej z 4. Francuzki Alize Cornet z turniejową 5. – Klarą Koukalovą z Czech. Cornet wygrała 6-2 0-6 6-2. Mecz można sprowadzić do schematu: grała jedna albo grała druga. Obie tenisistki w drugiej rundzie zostały na korcie przez trzy sety. Wracająca do wysokiej formy Cornet niespodziewanie mordowała się ze Słowaczką Kristiną Kucovą.

23-letnia Kucova to królowa ITFów, która nigdy nie była w pierwszej setce WTA, a to przecież czołowa juniorka swojej generacji. W 2007 roku w finale US Open dziewcząt wygrała z Urszulą Radwańską w tie-breaku trzeciego seta.

Kucova biła głębokim topspinem bez pardonu. Zaczęła od prowadzenia 3-0, przegrała seta. W drugim przegrywała z przełamaniem i seta wygrała. W decydującej partii długo szła na remis, doprowadzając Cornet do krzyków po francusku i bicia ręką w glebę. Pokonana Słowaczka otrzymała brawa przy schodzeniu z kortu, ale z miny sądząc, miały one cierpki posmak. Co innego Alize – ona długo celebrowała moment pójścia do szatni.

To samo miało miejsce po wygranym ćwierćfinale. Alize potrzebowała wielu setboli w pierwszej partii, meczboli w trzeciej partii, ale w końcu jej się udało – Klara pomogła. Koukalova dysponuje silniejszym strzałem od Cornet, tylko że nie ma wystarczającej regularności. Gra falami. Kiedy strzał zaczyna siedzieć, rywalka może tylko bić brawo. Tak Klara wykończyła Annikę Beck w drugiej rundzie i tak sobie radziła z Cornet w środkowym secie. Zapewne wolniejszy dzisiaj kort też nieco wpłynął na ostateczny rezultat ćwierćfinału.
klara koukalova

Pozostałe wpisy związane ze sportem i rekreacją:

W czwartek Spodek odleciał na orbitę a w piątek było bombowo
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)
About